
Oświetlona hala była wypełniona po brzegi głośnym, kolorowym tłumem. Jedni stali z transparentami, inni bawili się małymi, kolorowymi latarkami. Czekano na to wydarzenie od bardzo dawna. Pierwszy występ na żywo wywarł niezmiernie duże poruszenie. Bilety rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Zresztą tak samo jak materiały promocyjne w formie plakatów, kubków czy poduszek. Okrzyki rozentuzjazmowanej widowni dobiegały, aż za scenę, gdzie wielka ekipa ludzi przygotowywała tę imprezę już od dobrych kilku tygodni. Walka z czasem. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik.
Ostatnie sprawdzenia stanu technicznego sceny i oświetlenia.
Analiza planu imprezy.
Przygotowanie napoi i przekąsek na przerwy.
- Dziewczyny zejdźcie pod scenę i przygotujcie się na płytach. Jak wiecie, na nich wjedziecie na górę sceny. Ćwiczyliśmy to już, więc nie powinno być problemów. Potem to już możecie liczyć tylko na siebie – oznajmił młody mężczyzna z zestawem słuchawkowym na prawym uchu i clipboardem w lewej ręce. – Zaczynacie za 10 minut. Powodzenia - po czym odszedł.
Wokalistki udały się pod scenę i zajęły swoje miejsca na płytkach.
- Dobra… teraz to serio, zaczynam się denerwować – powiedziała jedna.
- I po co? Tyle godzin przygotowań, nauki układu i piosenek. Wszystko pójdzie gładko. Pooddychaj sobie i będzie dobrze – doradziła druga.
- Długo czekałyśmy na ten moment. Po prostu bądźmy sobą i bawmy się. To nasz czas – stwierdziła trzecia. Pozostałe kilka dziewczyn przytaknęło.
Muzyka rozbrzmiała nad sceną. Oświetlenie zmieniło się, eksponując scenę, która w obecnej chwili była specjalnie zadymiona. Na hali rozbrzmiał niski głos:
- TO JEST TEN MOMENT, NA KTÓRY CZEKALIŚCIE!
Tłum jak jeden mąż zaczął skandować nazwę grupy.
- Dajmy czadu dziewczyny.
- PRZED WAMI... NEMEZIS!
~*~
Tym oto wstępem chci...















